Niedobry przewodniczący

Oficjalny przekaz ze strony ministerstwa sprawiedliwości, jest taki, że jednym z celów tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości jest uwolnienie sędziego od opresji przełożonych sądowych (owej legendarnej sitwy) i zapewnienie mu komfortu zajmowania się jedynie rozpoznawaniem spraw.

Sprawy wyglądają tymczasem zupełnie inaczej niż się to opinii publicznej przedstawia. Wydział w sądzie, mimo pewnych podobieństw nie działa jak oddział szpitalny. Nie ma w sądzie wszechmocnego szefa decydującego o sposobie sądzenia każdej sprawy (w szpitalu decydujący głos o tym jak leczony będzie pacjent należy do ordynatora). Przewodniczący wydziału w normalnych warunkach (nie mówię o patologii, ale taka może zaistnieć w każdej instytucji), to przede wszystkim koordynator i organizator pracy wydziału. Rozdziela sprawy sędziom (w wydziale karnym według kolejności wpływu i listy alfabetycznej sędziów), odpowiada za organizację pracy (w części wydziałów to przewodniczący wyznacza grafik sesji, czyli dni, w których sędzia pracuje na sali), ustala dyżury (wydziałowe, aresztowe), wreszcie za pośrednictwem kierownika sekretariatu odpowiada za sprawne funkcjonowanie sekretariatu wydziału. To przewodniczący dbać musi o to, żeby każdy sędzia miał przydzielonego do stałej pracy sprawnego protokolanta. Wreszcie, zmagając się z problemem krótkiej kołdry przydziela sędziom asystentów (najczęściej jeden asystent na 2-3 sędziów)

Jest jeszcze jedna ważna funkcja przewodniczącego i w ogóle przełożonych w sądzie (prezesa i wiceprezesów oraz podległych im sędziów wizytatorów) o której osoby spoza sądu mogą nie wiedzieć. W normalnie funkcjonującym sądzie (mam przyjemność w takim właśnie pracować), przełożeni pełnią rolę swoistego filtra: zajmują się odpowiedzią na przeróżne pisma kierowane do sądu, a niebędące pismami procesowymi stron. Są to zapytania i żądania informacji z ministerstwa sprawiedliwości lub sądu wyższego rzędu. I wreszcie są także dziwne pisma dziwnych ludzi, które nie są pismami w konkretnej sprawie. To wszystko zatem, co nie dotyczy sprawy przeze mnie rozpoznawanej nie trafia do mnie i nie muszę jako sędzia zajmować się tym. Co więcej, najczęściej zwykły sędzia w ogóle nie ma wiedzy o takiej, niedotyczącej jego sprawy korespondencji.

Gdy już zaś będę uwolniony od rzekomo opresyjnych przełożonych, to będę jako szeregowy sędzia zupełnie sam w relacji z politycznym ministrem reprezentującym aktualną siłę rządzącą i pilnie obserwującym słupki sondaży. Dziś nie wyobrażam sobie udzielania odpowiedzi posłowi, ministrowi czy innemu politykowi co tam w sprawie słychać. Ale co będzie jutro ?

Może padnie pytanie, dlaczego sąd wydaje wyrok, którego ludzie/wyborcy/suweren nie rozumie, który nie podoba się większości. I może będzie tak, że to nie prezes czy przewodniczący, ale właśnie szeregowy sędzia będzie musiał zmierzyć się z takim wyzwaniem i odnieść do tak (kuriozalnego) zapytania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s