Apolityczność, to nie bierność

 

Postawy sędziów wobec tego co się dzieje w życiu publicznym są różne, nawet bardzo. Całkiem liczna grupa moich kolegów i koleżanek uważa, że kategorycznie w żadnych okolicznościach i w żadnej sytuacji sędzia nie powinien uczestniczyć w jakikolwiek sposób w życiu publicznym. Dla takich osób maksimum, to ujawnienie swoich poglądów na kwestie polityczne w prywatnej rozmowie.

Przyznam, że bardzo długo też tak myślałem: Wyrażam swoje poglądy prawne tylko przy wydawaniu wyroku i oddawaniu uzasadnienia. Nie rozmawiam nigdy z mediami, nie uczestniczę w żadnej formie w wydarzeniach publicznych.

Ale rzeczywistość zweryfikowała moją postawę. Dziś uważam, że sędzia ma nie tylko prawo ale niekiedy wręcz obowiązek zabierać głos. Oczywiście nie chodzi mi o parcie na szkło i wejście w manierę dyżurnego sędziego medialnego, gotowego udzielić wypowiedzi na każdy temat choćby luźno związany z prawem. Są tacy prawnicy, jeden nawet z tytułem profesorskim, który na każdy temat wypowiada się kategorycznie, bez cienia wątpliwości ferując wyroki typu: skandaliczne skazanie bądź skandaliczne uniewinnienie. W telewizji można też spotkać często pewnego sędziego, z wielką swadą wypowiadającego się na różne tematy, tyle tylko…że ów sędzia od dobrych kilku lat nie widział sali rozpraw, gdyż jest pracownikiem ministerstwa. Osobiście uważam, że nieporozumieniem jest udział prawnika-praktyka, a sędziego już szczególnie w programach, w których omawiane są konkretne, budzące kontrowersje, sprawy. Bo cóż można mądrego powiedzieć w takim programie ? Tak wiem na pewno, ten człowiek jest winny, czy też, tak na pewno, ten człowiek jest niewinny ? Studio telewizyjne, to nie sala rozpraw, a program śledczy, to nie proces sądowy. Co innego, gdy jako sędzia miałbym wypowiedzieć się na tematy zasadnicze, ogólne: ustrój sądów, niezawisłość sędziowska, projekty zmian w prawie itp.

Przyznam, że gdy okazało, się iż można w 10 dni zlikwidować Sąd Najwyższy posyłając na zieloną trawkę wszystkich sędziów z wyjątkiem tych wybranych przez ministra, coś we mnie pękło. Jeśli coś takiego jest możliwe, to znaczy że z sądami, sędziami, z wymiarem sprawiedliwości i konstytucyjnie gwarantowanym trójpodziałem władz można zrobić wszystko. Ja w takiej sytuacji bierny nie będę.

Przyzwyczajony byłem dotąd do haseł, czy okrzyków nieprzyjaznych wobec sądów i sędziów. Dlatego chwili, gdy stojąc między ludźmi pod Sądem Najwyższym, słyszałem donośne skandowanie: „Wolne sądy”, czułem dreszcze i nie zapomnę tych chwili do końca życia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s