Formalizm do bólu.

Pomimo wygłaszanych od wielu lat opinii, że potrzeba uwolnić sędziów od czynności nie będących sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości, nadal sędzia (dobrze jeśli przygotowuje takie projekty dla niego asystent) musi zajmować się rzeczami, którymi absolutnie nie powinien. Bo czyż naprawdę rolą i zadaniem sędziego jest siedzenie z kalkulatorem i wyliczanie do co złotówki wysokości kosztów sądowych zasądzanych od oskarżonego ? Zadanie sędziego winno polegać na decyzji: obciążyć oskarżonego kosztami, zwolnić od kosztów, obciążyć tylko w części. A reszta to zadanie czysto rachunkowe, urzędnicze, kwestia wyliczenia ile.

Kto nigdy nie widział wyroku w sprawie karnej, ten może nie wiedzieć, że polski wyrok karny zawiera mnóstwo zupełnie niepotrzebnych informacji, raczej niezrozumiałych dla prawników z innych krajów. A więc, niezależnie czy sprawa byłą rozpoznawana na jednej rozprawie czy na 50 (wielkie procesy grup przestępczych), trzeba wszystkie te daty dokładnie wpisać w wyrok. Dalej w wyroku należy wpisać nazwiska protokolantów z każdej rozprawy (czasem kilkanaście nazwisk) i wszystkich prokuratorów. Po co ? Nie wiem, ale tego wymaga Kodeks postępowania karnego. A niech sąd się pominie choćby jedną datę lub jedno nazwisko protokolanta, zaraz akta zostaną zwrócone przez sąd II instancji z żądaniem dokonania sprostowania oczywistej omyłki. 

W zasadzie każde postanowienie wydawane przez sąd poza sala rozpraw winno być doręczone stronom i innym osobom zainteresowanym. Po co jednak doręczać biegłemu postanowienie o przyznaniu my wynagrodzenia w wysokości zgodnej z przedłożonym rachunkiem ? Wystarczy skierowanie tego postanowienia do realizacji. Co innego, gdy biegły chce 1000 zł, a sąd przyznaje mu tylko 500 zł.  W praktyce część sędziów nie doręcza biegłym takich (niespornych) postanowień. 

Nie tak dawno w sprawie zakończonej uniewinnieniem musiałem wydać postanowienie co do zawartości kosza na śmieci. Tak tak, policja zabezpieczyła zawartość kosza w mieszkaniu oskarżonego i przedmioty (na szczęście niewielka ilość) stamtąd uzyskały formalny status dowodów rzeczowych. Przyznam się w tym miejscu do pewnego nagięcia procedury. Uznałem, że doręczanie uniewinnionemu oskarżonemu jakiekolwiek postanowienia w tej kwestii byłoby ośmieszające dla sądu jako instytucji i dla niego samego. Teoretycznie sąd powinien zwrócić te śmieci, bo przecież, dopóki nie opuszczą one mieszkania są własnością tego kto w nim mieszka. Zrobiłem zatem rzecz o której teoretykom się nie śniło: wydałem postanowienie o przepadku zawartości tej zawartości i zarządziłem uprawomocnienie tego postanowienia po 7 dniach bez doręczenia komukolwiek. I chyba niczyich praw nie naruszyłem. 

Jest co zmieniać w procedurze, także w tych drobnych sprawach. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s