Prywatne oskarżenie

Dziś parę słów o koszmarze każdego sędziego orzekającego w sądzie rejonowym w sprawach karnych. Istnieje kategoria kilku spraw, w których to nie prokurator, a sam zainteresowany pokrzywdzony wnosi akt oskarżenia do sądu. Chodzi tu między innymi o zniesławienie, znieważenie, naruszenie nietykalności cielesnej. Raczej się nie pomylę jak powiem, że sędziowie nie lubią tej kategorii spraw. Dlaczego ? 

Ano dlatego, że stopień emocji, wzajemnej niechęci czy wręcz nienawiści między stronami jest częstokroć wyższy niż w sprawie o poważne przestępstwa. Te sprawy sądzi się trudno i wolno. Ilość czasu jaki sąd musi poświęcić na sprawę typu: powiedział o nim/niej: ty…. albo popchnął czy nie popchnął ? jest o wiele większa niż czas niezbędny na osądzenie poważnych przestępstw typu rozbój czy nawet zabójstwo. Orzekając w sądzie rejonowym miałem nieodparte wrażenie, że poświęcając swój czas, zaangażowanie i pieniądze podatników na takie błahe sprawy robię coś czego nie powinienem robić. bo Państwo płaci mi za sądzenie sprawców naprawdę groźnych przestępstw. 

Takie sprawy mają najczęściej charakter rodzinny czy sąsiedzki, co bynajmniej nie ułatwia i nie przyspiesza ich rozpoznawania. 

Osobną kategorią są sprawy ze słynnego (powszechnie znanego wśród dziennikarzy) art. 212 kk. Czyli o zniesławienie. Gdy ktoś o kimś powie coś brzydkiego np. że polityk X bierze łapówki, to zainteresowany ma dwie drogi. Może iść do sądu cywilnego z pozwem o ochronę dóbr osobistych, żądając przeprosin i pieniędzy. Ten sposób jest niestety dość sformalizowany i wiąże się z wydatkami. Może też wnieść do sądu karnego prywatny akt oskarżenia, co kosztuje jedynie 300 zł (opłata sądowa). I dalej to sąd musi się z tym męczyć, bo czy to sprawa o zabójstwo czy o zniesławienie, sąd ma obowiązek w takim samym stopniu działać z urzędu. W procesie cywilnym powód musiałby wykazywać inicjatywę dowodową i aktywnie popierać swoje roszczenie. 

Niestety jakiś czas temu Trybunał Konstytucyjny uznał, że odpowiedzialność karna za nadużycie wolności słowa jest zgodna z Konstytucją. I oto mamy ów sławetny art. 212 kk, to ulubione narzędzie dla polityków do oskarżania się nawzajem, czy też dla do ścigania dziennikarzy. Od lat trwa debata, ponawiane są propozycje odstąpienia od karalności za zniesławienie, ale woli politycznej jak nie było tak nie ma. Myślę, że rezygnacja z represji karnej za krzywdzące słowa nie mieści się w głowie politykom, bez względu na reprezentowane opcje. 

Mam prostą propozycję. Obecnie dominuje opowieść o konieczności poddania sądów politycznej kontroli. Idźmy dalej ! Powołajmy sąd złożony z samych polityków, który od rana do wieczora będzie sądził tylko polityków za wzajemne zniesławienia i zniewagi. Da to politykom dużo radości, a sądom pozwoli skupić się na sprawach naprawdę ważnych dla nas wszystkich. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s