Kara dobra na wszystko

Od jakiegoś czasu, politycy (bynajmniej nie tylko obecnie rządzący) zdają się wierzyć, że wprowadzenie kolejnych przepisów karnych rozwiąże jakikolwiek problem. Te nowe przepisy karne tworzone są często zupełnie bez głębszej refleksji i namysłu nad ich sensem i realnymi możliwościami ich egzekucji. 

Gdy zaczynałem pracę (początek lat 2000), przestępstwem (!!!) było używanie radia CB bez zezwolenia. Ja rozumiem, żeby było to wykroczenie, albo zachowanie podpadające pod karę administracyjną, ale przestępstwo ??? Nie byłem w stanie pojąć, jakie racje aksjologiczne stoją za taką regulacją.  I tak oto trafiały do sądu akty oskarżenia, gdzie winowajcami byli zawodowi kierowcy używający CB radia. Kuriozalność regulacji była szczególnie widoczna, gdy kierowca poruszał się służbowym samochodem, wyposażonym przez właściciela/szefa w taki sprzęt. Gdzie tu wina ? W takim zwykłym ludzkim sensie ? Z jednej strony naruszenie pewnych norm porządkowych (jeśli uznamy, że owo zezwolenie na korzystanie jest konieczne i zasadne), z drugiej skrajnie nieadekwatna reakcja Państwa. 

We wszystkich takich sprawach, postępowanie umorzyłem z uwagi na znikomy stopień społecznej szkodliwości. O dziwo, w żadnym przypadku postanowienie nie było skarżone przez prokuraturę, która chyba również nie była przekonana do konieczności surowego ścigania tego rodzaju sprawców. Na szczęście trwało to krótko, wkrótce prawo się zmieniło i przestało być to przestępstwem. 

Równie szkodliwe jest tworzenie przepisów, które nie tylko nie będą przez zdecydowaną cześć populacji przestrzegane, ale wręcz nie ma cienia szansy na wyegzekwowanie ich przestrzegania. Na stacji metra koło mojego miejsca zamieszkania codziennie bramka z napisem: „wyjście awaryjne” jest otwarta szeroko i tłumy (kilkadziesiąt osób na minutę) przechodzą tamtędy, ignorując zupełnie groźne ostrzeżenie, że przechodzenie w ten sposób, jest zgodnie z odpowiednią uchwałą Rady Warszawy wykroczeniem zagrożonym grzywną. Nie negując sensu wprowadzania pewnych ograniczeń w ruchu na stacji bezsens takiej regulacji bije po oczach:

– po co tworzyć prawo (lokalne, ale jednak prawo), skoro nie ma żadnej ludzkiej możliwości wyegzekwowania jego przestrzegania przez jednego strażnika pilnującego całej stacji ? 

– czy nie lepiej stworzyć taką architekturę wejścia na stację, która niejako wymusi pożądane zachowania ?

– czy naprawdę byłoby słuszne ściganie w trybie wykroczeniowym tysięcy zwykłych osób spieszących się do pracy ? Bo przecież jeśli prawo traktujemy poważnie, to te tysiące osób przekraczających w ten sposób wejście do metra powinno się ścigać, spisać, ukarać, a sprawy krnąbnych (nie chcących płacić mandatów) skierować do sądu. Tak powinno być, chyba że uchwalamy prawo z niejakim przymrużeniem oka na zasadzie: my udajemy że tworzymy prawo na poważnie, a wy udajecie, że go będzie przestrzegać, a my nie będziemy was ścigać. 

Uchwalanie przepisów karnych, których nie da się wyegzekować, jest demoralizujące. Podważa autorytet prawa i instytucji publicznych (samorządu, państwa).

P.S Jako osoba nieposiadająca psa jestem gorącym zwolennikiem sprzątania przez właścicieli po swoich pupilach. Ale jako prawnik, wierzę bardziej w mozolną i wytrwałą edukację i stopniową zmianę zachowań niż w skuteczność i celowość ścigania psich opiekunów. Bo przecież prawo jest uchwalone, jak wyglądają psie spacery też każdy widzi, a możliwości ścigania przy naszej Straży Miejskiej nie jestem w stanie sobie wyobrazić. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s