Przemysław i Beata

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/przemyslaw-radzik-chce-awansowac-o-dwa-szczeble-w-gore-opinia-wizytatora/htt10ty,79cfc278

Zastępca Radzik, jak zawsze, nie zawiódł. Ostatnimi tygodniami mniej było słychać o gorliwym mistrzu dyscypliny. Teraz już wszystko jasne. Przemysław W. Radzik chwilowo zwolnił, skupiając się na rozwoju swej zawrotnej (nie bójmy się tego słowa) kariery. Każdy ma jakieś marzenia. Nie można się zatem dziwić, że sędziemu zastępcy zamarzyło się zostać sędzią wyższej instancji. Sędzia z Krosna Odrzańskiego był łaskaw pominąć w swych staraniach szczebel sądu okręgowego, mierząc od razu śmiało w Sąd Apelacyjny w Warszawie.

I to mi się podoba! Serio. Cóż za ekscytująca perspektywa! (bo przecież także moje orzeczenia już niedługo sędzia Przemysław będzie sprawdzał i korygował)

Wymierzam za niską karę, apelacyjny nadzorca daje wytyk.

Dokonuję wykładni prawa nieznanej sędziemu Przemysławowi, postępowanie wyjaśniające.

Uniewinniam w sprawie, gdzie zrobić tego nie wolno mi było, zarzuty dyscyplinarne.

Uchylam areszt wobec takiego co go pan Zbyszek już skazał, zawiadomienie do prokuratury i wniosek o uchylenie immunitetu.

Kwestionuję status nominata desygnowanego przez neokrs, zastępca Radzik z policją dokonuje zatrzymania na sali rozpraw, na gorącym uczynku.

Ależ się będzie działo! Żeby tylko koledzy pana Przemka doktorzy Mitera i Drajewicz stanęli na wysokości zadania i zagłosowali jak trzeba!

Co ja zresztą mówię. Pomyślmy choć przez chwilę, ileż to sędzia zastępca w życiu nasądził się spraw o zabójstwa, o pobicie ze skutkiem śmiertelnym! Ileż spraw wieloosobowych grup przestępczych! A ile on się nasłuchał świadka koronnego! Naprawdę jest o czym mówić. Wszyscy skorzystamy na apelacyjnej przygodzie ambitnego Przemysława.

Ale to nie koniec elektryzujących wiadomości z gremium podającego się za KRS. Oto bowiem już niedługo możemy mieć w Sądzie Okręgowym w Warszawie nową koleżankę. Sędzia Beata Adamczyk-Łabuda z Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy po krótkim (nieudanym niestety) epizodzie na delegacji w SA w Warszawie zapragnęła awansu do sądu okręgowego. To nie będzie zwykła koleżanka. Pani sędzia Adamczyk-Łabuda przez ostatnie dwa lata ciężko pracowała w biurze neo krs. Nie parzyła jednakże kawy rzecznikowi Miterze ani nie pisała konspektów przewodniczącemu Mazurowi. Pani sędzia Beata zajmowała się „obsługą administracyjną rzecznika dyscyplinarnego”. Cóż, ktoś musiał szykować rzecznikowi Schabowi i jego pomocnikom materiały na Tuleyę, Juszczyszyna czy Żurka. Gratulować nie potrafię, dziwić się nie przestaję. Więc tak też można?

Po ciężkiej pracy w umacnianiu politycznej kontroli nad sądami i sędziami należy się nagroda.

Specjalnie dla sędziego zastępcy i sędzi od obsługi.

W zasadzie piosenka jest o ambitnej kobiecie, ale czyż słowa:

Bo ja mam w sobie coś takiego,

Co nie daje spać kolegom.

nie pasują zarówno do sędzi Beaty jak i do sędziego Przemysława? Mam na myśli oczywiście poruszenie wśród ich przyszłych kolegów i koleżanek. Nie jeden i nie jedna, długo się będą w nocy zastanawiać, czy aby nie powiedzieli dwóch słów za dużo.

WWW

WW

9 myśli na temat “Przemysław i Beata

  1. No tak… wkrótce w SA Warszawa apelacja od wyroku uniewinniającego Igora M. ps. Patyk. Sprawa Z. Stonogi też na końcówce. A jeszcze ewentualne areszty dla L. Czarneckiego czy posła Nitrasa za znieważenie Naczelnika itp…
    Potrzebny jest skład, oczywiście losowo wybrany, który poradzi sobie z wydaniem odpowiedniego wyroku. A któż zrobi to lepiej niż nieskażeni sprawami skomplikowanymi i wielowątkowymi sędziowie Maciej (spec od wykroczeń) i Przemysław (alimenty, jazdy po pijaku, no max. domowi Rambo, względnie groźny diler z 3 g amfy). Wszak tylko ich świeże, nieskażone utartymi poglądami tzw. doktryny czy tej, no, judykatury, spojrzenie pozwoli na właściwe, zgodne z wolą suwerena i duchem prawa (i sprawiedliwości) rozstrzygnięcie.
    Przegapiłem swoją szansę… Też mam uchyłki… Co prawda z przedłużenia terminu do uzasadnienia korzystam w sprawach 8 tomów wzwyż i na nie dłużej niż 6 tygodni, ale może trzeba było się zgłosić do SO chociaż? Taki wydział penitencjarny dla naprzykładu. Hmm… Nie lepiej jednak SA, bo to jednak fajnie i prestiżowo, jak człowieka orzeczenie gdzieś zacytują w publikacjach. A tych dwóch tuzów z pewnoscią będzie się cytować. Może nawet ktoś glosę napisze? W jakim kontekście, to już mniej ważne, byle nazwiska nie przekręcili…
    A mottem dla w/w to raczej fraza z innej piosenki Karoliny Czarneckiej: „Ta zabawa po nocach się śni”… Bez podtekstu..

    Polubienie

    1. „domowi Rambo” to prosta sprawa? Znam jedną, która toczy się już w pierwszej instancji 3,5 roku, wcześniej 3 lata w postępowaniu przygotowawczym, a etap sądowy obsługiwało dotąd 15 prokuratorów, na dodatek bez rejestrowania obrazu i dźwięku, za to z wyłączeniem jawności

      Polubienie

  2. Jeśli chodzi o usunięty komentarz dotyczący wspomnianej sprawy o przemoc w Stambule… tzn. w rodzinie (przemoc domową), to należy dodać, że sprawy tej nie można uznać za prostą, nie tylko z tej racji, że trwa już 3,5 roku w I instancji, a w postępowaniu przygotowawczym trwała 3 lata, ale co ciekawe prowadzi ją po stronie Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Faktycznie, wyczyny „domowych Rambo” – jak wrażliwie ujął to kolega wyżej – to rzeczywiście sprawa „wewnętrzna” rodziny. Chodzi bowiem o jej intymność i prywatność. Ale uznanie jej za „sprawę wewnętrzną” Państwa wzbudza jednak skojarzenia totalitarne, a nawet przywołuje na myśl Nową Klasę M. Dżilasa, czy słowa R. Luksemburg, że ucisk klasy robotniczo-chłopskiej zastąpiono uciskiem burżuazji. Krótko mówiąc „śmierdząca sprawa”. Zwłaszcza, że zaangażowano w nią dotąd 11 prokuratorów (nie 15, jak omyłkowo wskazano w poprzedniej wiadomości). Jeszcze trochę, a bez zgody kacyka na zorganizowanie imprezy rodzinnej się nie obejdzie. W końcu to Sprawa Wewnętrzna – priorytetowa, która musi zatem trwać…

    Polubienie

    1. Jak skomplikowane musi być już samo pogodzenie udziału stołecznej jedenastki z fundamentalnym w sprawach o przemoc domową obowiązkiem ochrony prywatności ofiar i świadków? W końcu już tres faciunt collegium. A czym byłby prokurator bez sekretarki? „Dziecko we mgle”. Bo trzeba doceniać pomoc obsługi administracyjnej. Miałby tyle na głowie, że nie rzadko z roztargnienia mógłby nawet schować przypadkiem w portfelu nie swojego Traugutta, Świerczewskiego, a nawet Waryńskiego (czyt. 20, 50, 100 zł) z lady w mięsnym. Bo ledwo by wyszedł z roboty, a tu haki, mięso, rzeźnia i podroby – można się pomylić i coś „skitrać”. Zatem 22 osoby. Do tego przewodniczący i cały jego referat, w tym asystent sędziego. 25 osób co najmniej. W czasach Covid to już prawie impreza masowa. „Pani Halinko, co tam mamy po łikendzie?” „Miał pan dopytać tego świadka, czy tatuś podbił mamusi na rocznicę prawe czy lewe oko i czy wybił jej dolną lewą trójkę, czy górną prawą jedynkę, bo ostatnio nie było czasu (czyt. zapomniał pan) doprecyzować tego pytania. A wie pan, że tego od kanapek dzisiaj u nas nie będzie – ma kowida – za to będzie ktoś z pączkami. Ja lubię z różanym, a pan?” „Ja wolę z budyniem, mamcia takie robiła jak rodzina przyjeżdżała na święta… A choinkę już pani ma?” „Gdzie tam, my zawsze ubieramy w Wigilię. Mąż z lasu przywozi od znajomego leśnika” „U nas sztuczna – mniej sprzątania. A tych Rambo, to we wtorek czy w środę mamy?” „W środę. Ten świadek obrony prosi by tym razem nie czekał 2 godzin na przesłuchanie razem ze świadkami oskarżenia” „A gdzie ma czekać? Z rodziny sędziowskiej i nie wie na czym sąd polega. To niech pani weźmie dla mnie dwa z różanym, jakby nie było z budyniem”

      Polubienie

      1. A pomijając już np. art. 56 Konwencji Stambulskiej i pozostałe przepisy, w których wprost wyraża się obowiązek szczególnej troski, na wszystkich etapach postępowania, o ochronę prywatności ofiar i świadków przemocy domowej – ta cała menażeria prokuratorów, zastępców, sekretarek, asystentów etc. ma świadczyć o „niejawności” prowadzonego przez nich postępowania?
        Czy raczej o przyjętym z góry założeniu, że świadkom tej zbrodni prokuratorskiej zamknie się usta „niejawnością”. Zarządzoną w sprawie – aż się niedobrze robi – z uwagi na „dobro rodziny”. Niejawność. Większa niejawność jest na zakrapianych alkoholem imprezach rodzinnych beneficjentów „starań” ludzi pokroju tych, których się krytykuje na tym blogu. Bo ich rodziny są niby ważne. Chociaż z drugiej strony można mieć wątpliwość, czy to co robią, robią „bo w ich mieszkaniach i w nich jest nikczemność”

        Polubienie

      2. Ile osób jest obecnych na sali rozpraw podczas posiedzenia w przeciętnej sprawie o przemoc domową? Więc po co „niejawność” postępowania w sprawie o przemoc domową, gdy miesza się w nią bezsensownie dziesiątki osób, którym wyraźnie nie chce się pracować i odwalają fuszerkę za fuszerką? Do tego media rozpisują się o sprawie bez opamiętania, wypisując co redaktorom ślina na język przyniesie – durnoty, które robią z nich wtórnych analfabetów. Do tego anonimizacja publikacji jest pozorna.
        W imię rodziny? Czy sprawiedliwości? A może po prostu wskutek postkomunistycznego niedostosowania do życia i pracy w normalnych, demokratycznych warunkach w XXI w.? Bo największa tzw. „postkomuna, lewactwo i nihilistyczne szaleństwo” to lekki stosunek do przemocy i godności ludzkiej. W tym zdolność wyobrażenia sobie życia (cudzego – oczywista oczywistość) wykorzenionego, wyzutego z intymności, zbudowanego na wyrzeczeniu się najbliższych i strachu przed mówieniem prawdy o samym sobie. Oto pisowska „rewolucja moralna”. „Król jest nagi!”

        Polubienie

      3. Pawlik Morozow nie wiedział, że jest w mafii, Zbyszku, Bogusiu, Michałku, Przemusiu i cała reszto…

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s