Krośnieński arywista

Wczoraj (18.03.2021) media donoszą o dwóch pozornie niezwiązanych ze sobą sprawach.

Po pierwsze Tomasz Komenda, skazany niesłusznie za zabójstwo, otrzyma ostatecznie od Państwa 13 milionów złotych gdyż ani on sam ani prokurator nie będą odwoływać się od wyroku sądu I instancji. Tragiczna w skutkach pomyłka, może największa, po 1956 roku. Czarny sen każdego sędziego. Nikt nie chciałby dopuścić się błędu w ocenie dowodów, który skutkować będzie wieloletnim pobytem niewinnej osoby w więzieniu.

Po drugie wczoraj właśnie Przemysław W. Radzik odebrał od Prezydenta nominację na urząd sędziego Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Zostawmy na boku takie sprawy jak brak wniosku uprawnionego organu (bo przecież Polityczny Klub Dyskusyjny im. Z. Ziobry nie jest konstytucyjnym organem Państwa) czy pożałowania godną, fanatyczną działalność zastępcy Radzika jako pomocnika rzecznika dyscyplinarnego Schaba.

Zastanówmy się co tak naprawdę zrobił Prezydent. Otóż mianował SSR Radzika na urząd sędziego Sądu rozpoznającego środki zaskarżenia od największych, najtrudniejszych spraw karnych w Polsce. Sądu oceniającego wyroki w skomplikowanych sprawach zorganizowanej przestępczości czy poszlakowych sprawach o zabójstwa.

Trafność wyroków w tych jakże trudnych sprawach oceniać będzie człowiek, który:

  • nigdy nie orzekał w sprawach o zabójstwo
  • nigdy lub prawie nigdy nie orzekał w sprawach zorganizowanej przestępczości
  • w ciągu ostatnich prawie 3 lat pracował w sądzie w wymiarze kilkunastu procent w porównaniu do pracy zwykłych sędziów

Nie wiem, brak mi słów by opisać, jak dobre zdanie o sobie musi mieć Przemysław Radzik. Pycha? Zadufanie? Arogancja? Wszystko po trochu.

Jest coś takiego w zastępcy Radziku, co charakteryzuje wszystkich sędziów czy byłych sędziów, którzy poszli na polityczną kolaborację z politykami łamiącymi Konstytucję. Zachłanność na zaszczyty, funkcje i nie ukrywajmy, na pieniądze. Funkcja wiceprezesa Sądu Okręgowego to profity rzędu pensji asystenta sędziego. Dodatek zastępcy rzecznika również godny. Wynagrodzenie sędziego Sądu Apelacyjnego znacząco wyższe od pensji sędziego z Krosna Odrzańskiego. Naprawdę ładnie to wygląda. Jeszcze tylko małżonka pana Przemysława odbierze nominację do NSA i szczęście państwa Radzików będzie pełne. Rodzina na swoim. Można? Można. A jakiś tam Tuleya czy Juszczyszyn bredzą coś o zasadach, o niezależności sądów i o Konstytucji. Jedno trzeba przyznać tym, którzy teraz rządzą. Potrafią hojnie wynagrodzić tych sędziów, którzy wiernie służą Zbigniewowi Ziobrze.

Głośno od jakiegoś czasu jest o pewnym menadżerze strategicznej spółki kontrolowanej przez rząd. Ów prezes jako wiadomo ma przydomek „wszystko mogę”.

Umęczony przez polityków Wymiar Sprawiedliwości doczekał się zaś Przemysława Zrobię Wszystko dla Kariery Radzika.

Jako sędzia jestem oburzony, że ktoś tak niezasługujący na awans obejmuje urząd przerastający jego kompetencje. Jako obywatel jestem przerażony, że człowiek taki jak Przemysław W. Radzik pochłonięty bez reszty ściganiem i nękaniem sędziów broniącym niezależności sądów i własnej niezawisłości, będzie w przerwie między ściganiem sędziego Żurka i sędzi Zabłudowskiej, oceniać wyroki w sprawach zabójstwo. Strach.

Nie jestem doradcą zawodowym, ani terapeutą czy couchem i nie wiem czym powinien się zajmować się w życu zastępca Radzik. Ale jedno wiem ponad wszelką wątpliwość. Dla ludzi takich jak Przemysław W. Radzik nie może być miejsca w Wymiarze Sprawiedliwości.

Panie Radzik, margrabia Ansbach (niezapomniana kreacja Edmunda Fettinga) wykonywał, jak wiemy, tylko rozkazy księcia elektora. Bardzo sumiennie i gorliwie. Kiedyś przyjdzie się i Panu zmierzyć z własnymi dokonaniami.

3 myśli na temat “Krośnieński arywista

  1. Szanowny Panie Sędzio, jak zwykle w punkt! Jeśli mogę, to chciałabym wrócić do Pańskiego poprzedniego wpisu: zawsze czytam Pana z uwagą i przyjemnością, ale tekst o „Biednych pokrzywdzonych” jest więcej niż trafny i jestem zdania, że powinien być obowiązkowo omawiany w szkole. Dotyka w nim Pan istoty zjawiska, które od lat toczy życie społeczne w Polsce: poczucie krzywdy daje (toksyczny) napęd wielu osobom, wykonującym najróżniejsze zawody. Może dyskusja z młodymi ludźmi pomogłaby to w końcu zmienić.
    Co do najnowszego wpisu, mam tylko jedną uwagę pedantycznej filolożki: w drugim akapicie od końca powinno być „coachem” zamiast „couchem”.
    Pozdrawiam Pana serdecznie!

    Polubienie

    1. Dziękuję. To prawda, te frustracje są groźne. A wśród sędziów-kolaborantów są powszechne. Pozdrawiam również!

      Polubienie

    2. Tak, jak zwykle w punkt !
      Tylko ten punkt coraz bardziej zatrważający i smutny.

      Tytułem uwagi ogólnej – adekwatne poczucie krzywdy ma źródło w realnym wcześniejszym zranieniu ( na szczęście pomocna może być psychoterapia).
      Każde inne jest wynikiem niedowartościowania i frustracji i zgadzam się, że może być niestety groźne.
      Salieri w cieniu Mozarta to ilustracja powyższego.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s