Każdy ma swojego promotora

Muszę przyznać, że działalność państwa izbiarzy z organu podającego się za jedną z izb Sądu Najwyższego zaczęła mnie w najwyższym stopniu niepokoić. Jako satyryk amator czuję się zagrożony. Nie przypuszczałem, że panowie izbiarze mają poczucie humoru, takie iście angielskie, dość przewrotne. Oto bowiem w pisemnej konkluzji towarzyskiego spotkania panów Piotra Niedzielaka i Konrada Wytrykowskiego z panią ławnik Bogusławą Rutkowską jakie miało miejsce w dniu 03.08.2021 r. w gmachu SN, zapisanej w kronice towarzyskiej izby dyscyplinarnej pod nr I DO 8/21 (swoją drogą jest coś ekscentrycznego w tym aby prywatnym spotkaniom osób, które w latach szkolnych nie miały okazji spróbować sił w szkolnym kółku teatralnym, nadawać quasi urzędowe numery) pan Piotr Niedzialak przeszedł sam siebie.

Były sędzia Sądu Apelacyjnego w Białymstoku (wcześniej przez lata z powodzeniem orzekający w SO w Warszawie) ciężko znosi to, że sędziowie w swej zdecydowanej większości i w ogóle świat prawniczy nie tylko nie uważają go za sędziego, ale wręcz działalność pana Piotra i kolegów z izby, oceniają jako jednoznacznie szkodliwą dla naszego kraju. Jako że panom izbiarzom naprawdę nie jest lekko (co trzeba zrozumieć, bo przecież i w Polsce i zagranicą i SN i TSUE, wszyscy w kółko że nie są sądem i nie mają prawa orzekać), dobrze. że przynajmniej swoje skromne 30.000 zł zarobią. Tyle dobrego dla ludzi gotowych poświęcić prawie wszystko dla własnych ambicji i wygody.

Czego tam nie ma w tej pisemnej konluzji ze spotkania panów nie-sędziów Niedzialaka i Wytrykowskiego z panią ławnik.

Szczerze wstrząśnięty eks sędzia Niedzialak pisze (zapewne ze wsparciem kolegi Wytrykowskiego), bez owijania w bawełnę, że są tacy, co grożą sędziom usunięciem z urzędu i rozliczeniem rzekomych naruszeń prawa. Niespełniony aktor amator idzie dalej. Takie niecne zachowania wprost jego zdaniem godzą w Konstytucję i praworządność. W zasadzie to ja nie nie wiem, czy śmiać się czy płakać. A może bić brawo? Może jest tak, że nie-sędzia Niedzialak (przy aprobacie nie-sędziego Wytrykowskiego i pani ławnik) piętnuje działalność rzecznika Schaba i jego dwóch gorliwych podrzeczników? Może to o to właśnie panu Piotrowi chodzi? Kto wie… Dziwne rzeczy się dzieją ostatnio w izbie. Sam Zbigniew Zawsze Mam Rację dał przecież wyraz swojemu zaniepokojeniu. A niepokoju pana ministra, panie Piotrze nie wolno lekceważyć, zwłaszcza jak się zajmuje stanowisko z jego łaski i kaprysu.

Dalej pan nie-sędzia puszcza wodze swej fantazji.

Żaden funkcjonariusz nie jest władny kontestować obowiązujący porządek prawny czy organy państwa działające na podstawie obowiązujących ustaw i Konstytucji.

Panie nie-sędzio Piotrze Niedzielak czasem bywa w życiu i tak, że trzeba udzielić niezbędnego pouczenia komuś kto jak Pan już ponad pół wieku żyje i niejednego siwego włosa na głowie się dorobił. Postaram się to Panu (proszę koniecznie podzielić się nauką z pozostałymi panami z izby i z panią izbiarką Małgorzatą) w miarę przystępnie wyjaśnić. Otóż, to co Pan był łaskaw zapisać w swych udających orzeczenie notatkach na pozór brzmi dość słusznie. Nikt nie powinien kwestionować działania konstytucyjnych organów Państwa. Z dwoma wyjątkami. Po pierwsze gdy chodzi o niezależność sądów i niezawisłość sędziów (to coś z czym fundamentalnie nie zgadza się pan Zbyszek z ministerstwa sprawiedliwości) i po drugie gdy swe łaskawe przyzwolenie do działania (np. do likwidacji legalnej Krajowej Rady Sądownictwa) dał Pewien Szeregowy Poseł.

Jest Pan zbyt inteligenty, by nie zdawać sobie sprawy, że bez pogwałcenia Konstytucji, bez konkursu na nowe miejsca w izbie dyscyplinarnej prowadzonego przez ciało niemające za grosz niezależności i bez przyjęcia rozwiązań prawnych zamykających de facto skuteczną kontrolę sądową uchwał krs, nie byłby Pan tu gdzie jest i nie zarabiał tych 30.000 zł.

I jeszcze jedno. Proszę nie pisać o Westerplatte. Może Pan mieć najgorsze zdanie o tych co Pana i kolegów z izby krytykują i odmawiają Wam miana sądu i statusu sędziów. Pana dobre prawo. Ale Westerplatte, symbol męstwa polskich żołnierzy, proszę zostawić w spokoju.

I na koniec mała puenta. Z pana, Panie Niedzielak i z Pańskich kolegów z izby to taki sąd i tacy sędziowie, jak z naszego Prezydenta znawca mowy Szekspira. Proszę samemu ocenić.

55 myśli na temat “Każdy ma swojego promotora

  1. Każdy, kto twierdzi, że wie, co to służebności przesyłu, powinien wiedzieć, gdzie gdzie leży ul. Marynarki Polskiej. Oczywiście do bycia prawdziwym ekspertem w temacie wspomnianych służebności nie wystarczy wiedzieć, gdzie leży rzeczona ulica. Nie wystarczy do tego wiedza o lokalizacji tej ulicy, ale trzeba też znać jej przebieg, a więc przejść nią – po obu jej stronach. Jedno Bon Jovi nie wystarczy. Trzeba tam chodzić latem i zimą, wiosną i jesienią. Wielokrotnie. Co najmniej 120 razy. Dopiero wtedy pojawi się sens pytania: czy znam się na służebnościach przesyłu. Ale i wtedy odpowiedź nie będzie oczywista, bo rzeczywistość jest płynna (panta rhei) i to, co jeszcze wczoraj wydawało się nam jasne, dzisiaj może być ciemne, a to, co wczoraj uważaliśmy za pewne, jutro może być wątpliwe. Rzeczywistość jest płynna i pogmatwana. Kto, nigdy nie zapodział kluczy od mieszkania, ten tego nie zrozumie. Łatwo więc mienić się ekspertem od służebności przesyłu, jednak, kto nigdy nie znalazł się w sklepie, pozostawiwszy portfel w mieszkaniu, czy choćby w samochodzie – nie jest nim z całą pewnością. Wszakże służebności przesyłu to temat trudny – zwłaszcza w polskich warunkach. Człowiek, który go zgłębia, poświęca na niego swój czas i siły, nierzadko już sam nie wie, jak się nazywa. Czy zatem jesteś eskpertem od służebności przesyłu? A wiesz, jak ci na imię? Jesteś tego pewny? Zatem poziom ekspercki najprawdopodobniej dopiero przed tobą. A co z ul. Marynarki Polskiej? Byłeś tam kiedyś? Bez kluczy, bez porfela, bez imienia? Naprawdę, znasz ten stan? Stoisz tam i nic nie wiesz. „and the only thing I know is the name of this town” – myślisz sobie. I jeszcze to, że zatoka jest naprzeciw, stoisz do niej twarzą. Ale, że bohaterów Westerplatte jest z prawej strony ulicy, a obrońców Monte Cassino z lewej, to już stanowczo za wiele i wcale się tego nie wstydzisz, bo – jesteś ekspertem w tematyce służebności przesyłu. I liczy się tylko to, a nie jakieś krajoznawstwo. Gdybyś chciał być ekspertem od topografii, robiłbyś dla Ubera albo znał wszystkie szczegóły odróżniające Universalis Cosmographia Waldseemüllera od dzieła Nicolausa de Caverio, a każde z nich od Cantino planisphere, wiedziałbyś, co to Tordesillas i że te 370 lig na zachód od Wysp Zielonego Przylądka jest zupełnie jak ta ul. Marynarki Polskiej, wprowadzając trudny do pojęcia i zapamiętania podział.

    Polubienie

  2. Uprzedzając pytanie natury epistemologicznej „ale o co chodzi?”, śpieszę wyjaśnić, że w świetle założeń dekonstrukcjonizmu oraz wpisanej w chrześcijaństwo wiary w przypadek (por. np. Rt 2,3 oraz Łk 10,31), ale też ułomności ludzkiej natury, którą wyraża powszechność 7 grzechów głównych, nie trzeba się oburzać.

    Polubienie

  3. Jeszcze inaczej: akcentowanie tego, że się stoi, tam gdzie się stało, może implikować wniosek, to że inni stoją tam, gdzie stało ZOMO, a jeszcze bardziej – posługiwanie się sformułowaniem „polowanie na czarownice” nie służy uwypukleniu związków strony mówiącej z kobietami oskarżanymi o intymne relacje z Lucyferem, lecz ciemnoty „polujących”. Więc nie ma o co się oburzać – a przynajmniej tym tonem. Dyskryminacja sędziów – co było do przewidzenia – osiąga poziom wynarodowienia, germanizacji i zarzutu zdrady narodowej (kolaboracji). Pozostaje odpowiedzieć na pytanie, z kim?

    Polubienie

  4. Jest też taka teoria, z pogranicza wygranych w totka i manii prześladowczej (ale znawcy szlaku Antoniego M. dobrze wiedzą o co chodzi), że wobec pojawiających się głosów o tym, jakoby w toku ewolucji wydarzeń zachodziły podstawy dla porównań z upadkiem Powstania Warszawskiego – wobec na wpół pogańskiej wiary w samospełniające się przepowiednie, bo „to, co wysyłasz, to do ciebie wraca” (czyż to nie jest oczywiste dla każdego Androida, obeznanego z językiem ludzi i aniołów!!??), rzeczone nawiązania do Westerplatte to tylko desperacka próba – zupełnie nie androidzka (raczej reptiliańsko-masońska – o czym świadczą jawne powiązania pewnych osób), odwrócenia biegu wydarzeń, cofnięcia czasu, czy też buntu wobec fatum (skojarzenia ontologiczne są pełni na miejscu, wobec oczywistych powiązań reptiliańsko-masońskich).

    Polubienie

  5. Bo jeżeli aktualnie mamy Westerplatte, to kim jest Igor Tuleya? Mieszkańcem Guerniki? Z drugiej strony, faktem jest, że „dopiero co” (miesiąc temu? dwa?) odkryto, że „sędziów nie da się oczyścić”.
    Ja to nazywam „chamski upór”. Generalnie chodzi o to, że „następnym razem mi się uda”. Typowym przykładem jest przyłapanie na gorącym uczynku cwaniaka (bo cwaniak wie, że w sumie powinien się wstydzić tego co robi, ale korzyści mają przyćmić te rozterki, więc gdy ich nie ma, a cwaniactwo staje się jawne…).
    Więc po co się oburzać? To na pewno nie o to chodziło.

    Polubienie

  6. Chyba, że jak zwykle chodzi o przewlekłość postępowania. W końcu mówimy o sądach, a sąd nierychliwy, ale pogrążony w zadumie i refleksji – by nie powiedzieć papieskim zdumieniu – sprawiedliwy. Więc każda chwila ciągnie się w nieskończoność. Bo patientia jest cnotą. Ale to ja już od dawna mówię, że z przewlekłością nie walczy konfesjonałem, czy choćby samą tylko spowiedzią powszechną zgromadzonych w jakiejś izbie – zwłaszcza, że ta ostatnia wymaga uprzedniego żalu za grzechy, bez którego zamienia się w lincz (lub samogwałt) – ale zmianami o charakterze merytorycznym, wręcz materialnym (w przeciwieństwie do spirytualizmu „oczyszczeń”), których podłożem musi być – więcej szkoleń! (jak to zrobić dobrze i szybko, więc i tanio).

    Polubienie

  7. Inaczej mówiąc: co to za reforma sądownictwa, skoro jej istotą (i symbolem) jest przewlekłość postępowania: po latach my ciągle na Westerplatte – kolejny dzień walk. A na Londyn spadają V2. Dajcie spokój.

    Polubienie

  8. To trochę tak, jak w przypadku – z życia wzięte – gdy starszy jegomość miesza w głowie młodej kobiecie, a po pewnym czasie oświadcza jej, że to już koniec i dedykuje jej Niewiele ci mogę dać Perfectu (bo ma żonę, dzieci, ustabilizowane życie – i się nie rozdwoi). Poważne. Żenua.

    Polubienie

  9. W tym ostatnim ujęciu Dżeksony aspirują do pierwszej ligi NeoSanacji, TSUE to Wermacht na Westerplatte, sędziowie, którzy odwołują się do TSUE to Judasze, UJ to agencja towarzyska, a pierwsza lepsza „o ja głupia c…”, niczym Chylińska na Fryderykach „nauczyciel f… off”, może w tych warunkach obnażyć się publicznie, uzewnętrzniając swoje „keine grenzen”, wykrzykując „rozmaślę was …y, bo ja jestem prosta dziewczyna i koniec z Wersalem” – bo na mieście (jakie jest miasto każdy widzi) od dawna wiadomo, że punktuje się namiętną akceptacją, wyrażającą się w entuzjastycznym TO JEST TO!!! UCHU, CHUU!!!, w reakcji na „dobre stopnie za chamstwo masz”

    I potem koledzy komentują (jacy są koledzy każdy widzi) „Rysia rozwaliła system” (bo np. sprofanowała pamięć o kolejnych zmarłych, albo intelektualnie zwymiotowała na jakąś polską uczelnię wyższą) „TO JEST TO!!! Uchu, chuu!!”

    Polubienie

  10. per analogiam do słoika z materiałem do analizy kału na Krakowskim Przedmieściu….

    – To ja rzucę tamponem

    – Ale to już było – zob. „Eat my used tampon, motherf.kers!” Donity Sparks

    – Mamo, jesteśmy z ciebie dumni

    – Ja to wszystko robiłam dla was

    Polubienie

  11. Mając to wszystko na uwadze, przechodząc do komentarza felietonu Pana Sędziego, należy powiedzieć, co następuje

    „Bo to zwykłe jabol-punki Panie Sędzio – ten sam autorament, jak ten, który rozwalił festiwal w Jarocinie. Dżekson-punk”

    Polubienie

  12. Tacy na JPII też by chętnie napluli, gdyby widzieli w tym swój zafajdany mały interesik (bo dla nich nie ma opamiętania). Zresztą robią to pośrednio – skoro nie ma cienia wątpliwości, że Wojtyła nie zgodziłby się na nazywanie TSUE Wermachtem napadającym na Polskę i niszczenie polskich rodzin, a zwłaszcza podcieraniem buzi i rączek jego autorytetem.
    Posługują się przedmiotowo człowiekiem, do którego poziomu nie dorośli i nawet nie mają takiego zamiaru – chodzi tylko o pic, PR, socjotechnikę. Ale to przecież jabol-punki, więc nic w tym dziwnego.

    Polubienie

  13. A jeżeli któremuś p… kołtunowi z PiS wydaje się, że nie mam racji (bo przecież to jego musi być na wierzchu, więc odmienna racja nie istnieje), to niech mi wyjaśni – w imię czego to wszystko.
    Chciwe, krwiożercze buruny.

    Polubienie

  14. Bo trzecioligowy adiunkt zrozumiał, że on koniecznie musi przejść do historii – w końcu żony nie ma, dzieci nie ma, wszystkich ma gdzieś, i tylko jego zajob go trawi i tylko on się liczy. W końcu on jest genialny – da się dorobić i wybić każdej hołocie – chodzi przecież o ‚…e systemu’ – na którego gruzach to agresywne beztalencie (agresja to przejaw niezaradności) będzie zadartym nosem podkreślać w powietrzu, że psychiatrzy nie mieli racji. Dlatego sędziowie to bezbożni kolaboranci, a ich rodziny można spuścić w kiblu – geniusza pisowskiego – „otworzyć klatki i cele, a oswobodzonych obsypać złotem i tytułami”.

    „Geniusz”

    Polubienie

    1. I właśnie dlatego w ostatnich latach bardzo wielu ludzi boi się przyznać publicznie do swojej religijności – BO BYWA AUTOMATYCZNIE UTOŻSAMIANA Z POLITYKĄ. I właśnie przez takie wszarstwo durna młodzież atakuje kościoły i symbole religijne. Bo widzą ten żarłoczny tryumfalizm – ZAWŁASZCZYLIŚMY (odzyskaliśmy?) NAWET CHRZEŚCIJAŃSTWO i są bezradni.

      Własną matkę też byś wysłała na czołgi przeciwników, a sama razem z kaczorem paktowała swój awans i kumotrzyła stanowiska dla wnuków walczącej. A jak ci szambo wybija pod stopami, to też matkę tam ślesz – pod rygorem przesiadki do domu pogodnej starości – skoro się nie poczuwa i nie pomaga w sprawach domowych?

      Bóg. On wszystko widzi. Przede wszystkim mnie i moje grzechy – tak należy myśleć.

      Co powiedział Kaczor? „Nihilistyczne szaleństwo”? Wiec hulaj dusza, robimy co chcemy, a to młodzież ma przestać się demokratycznie „wchrzaniać” w politykę? Czy policja ma ich za to pałować jeszcze mocniej? Mieliście skończyć z plugawym, instrumentalnym posługiwaniem się chrześcijaństwem, w tym autorytetem JPII.

      Ale jak się jest równie kurduplowatym co chciwym, to się nic innego nie umie. „Tylko przesłuchiwać”. Kółka parafialne zakładajcie, nieście pomoc bliźnim w hospicjach – a nie „MUSZĘ SIĘ NACHAPAĆ, ABY MOJE DZIECI TEŻ MOGŁY WCHODZIĆ W ŻYCIE Z POZIOMU STRATOSFERY…”

      Polubienie

      1. Wojtyła nie był ani przeciwnikiem integracji Polski w ramach UE, ani kretynem – dobrze wiedział na czym ona polega. To samo dotyczy Westerplatte, którego nie wyrywał – w uwiądzie starczym (bo Beata go kochała, ale nie słuchała?) z konkretnego kontekstu historycznego, z konkretnego układu sytuacyjnego. W..ć!!!

        Polubienie

  15. Pustosłowie to domena Ziobry („mamy najwyższe standardy” – chyba na papierze, aktorzyno), PiS (nomen omen) i jak widać żywionych przez nich darmozjadów. Bo co to za robota, ciężka praca? Żadna praca. Agresja – jako reakcja na swoją chciwość i nieudaczność.

    Powtarzam – w…ć!!!

    Polubienie

    1. Chciwość, nieudaczność i leniwie skrywana mania wielkości – PiS

      Stąd to pustosłowie, stąd ten PR, stąd ta socjotechnika, stąd to włazi…o („panie prezesie, panie prezesie, znalazłam cytacik, dobry będzie?”, „jak tamtych zaboli, to będzie”)

      TO NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z WOJTYŁĄ.

      Polubienie

      1. Będzie mi tu Papieżem wymachiwać przeciwko sędziom i ich rodzinom…

        Chrześcijaństwo – czcicielko kaczora ze złotym zębem, źródełka wszelkich łask i benefitów – dostrzega Westerplatte nie wtedy, gdy kogoś pisowscy oprawcy wsadzają do więzienia, licząc na uciechę gawiedzi – tych, którymi pogardzają (ciemnego narodu), ale wtedy, gdy ktoś trafia do zakładu karnego, bo ukradł skrzynkę wódki, samochód albo ćwierć Polski, by zaimponować jakiejś pisowskiej lampucerze.

        Szukaj gdzie indziej swojego Westerplatte.

        Polubienie

      2. Bo jesteśmy źli i gnuśni, ty nie? A Bóg – jeśli nas oczyszcza, to tylko dlatego, że tego chce. A jeśli tego nie chce… To należy mu za to dziękować. Dlaczego?

        Bo Bóg nie kocha Hitlera i Stalina mniej niż tych, którzy instrumentalnie posługują się autorytetem JPII w imię kariery i tych, którzy za tę karierę muszą płacić cierpieniem, tj. ofiar karierowiczów.

        Polubienie

      3. Bóg nie kocha matek aborcjonistek i homoseksualnej młodzieży mniej niż pani Karoliny Wasilewskiej, całego Ordo Iuris, panów Niedzielaków, Mirów, Zbychów, Rychów i innych rzeczników polskiej demokracji. A jak się to komuś nie podoba, to może mnie w … pocałować, bo nic na to nie poradzę (i nie zamierzam).

        Polubienie

      4. A jak już trzeba pokrzepiać się słowami – ułomnych przy Bogu (czy sami są Bogiem?) – świętych, już z samej racji swojego człowieczeństwa mniej lub bardziej przywiązanych do tego, co doczesne, to należy poszukiwać bardziej adekwatnych przykładów, a nie pustosłowia, z którego – jeśli je obedrzeć z kontekstu – wynika tylko to, że „wierzymy w to co robimy i się nie poddamy”. Mało to w samym Piśmie (nie mówiąc już o przemyśleniach Wojtyły) bardziej neutralnych cytatów? Które nie wymuszają analogii do napaści na Polskę i Wermachtu?
        Nie zmienia to faktu, że młodzież atakuje kościoły i trzeba być ostatnim dnem, aby twierdzić, że takie cytowania (w takim celu, w takim kontekście) nie mają na to wpływu.

        To wy jesteście „nihilistyczne szaleństwo”, Kaczor, Ziobro i cała reszta. I dowodów na to przybywa. Stale.

        Polubienie

      5. A jeżeli nie mam racji, to dlaczego Kościół nakazuje nam spowiadać się i komunię świętą przyjmować? Świętych to nie dotyczy? Czy tylko „reformatorów sądownictwa”?

        NIEPOTRZEBNIE RÓWNIEŻ TO CZYTAM.

        „NIE TYKAJ …, BO ŚMIERDZI” – i to też jest chrześcijaństwo.

        Polubienie

      6. Polscy sędziowie okazują się nienormalnymi kretynami.

        Nie życzę sobie słyszeć z ich ust ani wypowiedzi o historii, w tym historii Polski, ani o Bogu i chrześcijaństwie. To ostatnie jest wyłącznie ich osobistą sprawą z Bogiem – i naprawdę mają wiele do „załatwienia” w tym temacie.

        Jesteście żenujący. I wszyscy zginiecie. Bo opamiętania i nawrócenia tu nie widzę.

        Polubienie

      7. A każdy, kto jest w stanie zrozumieć, co to „psychologia polskich pism urzędowych” (przede wszystkim przepełniona oportunizmem), ten zgodzi się, że „podziela pogląd jednego z największych Polaków w historii”, a nie po prostu „cytując słowa św. Jana Pawła II” samo w sobie potwierdza instrumentalizm tego cytowania, świadomość odpustowości-kiczowatości tego typu wrzutek byle gdzie i nastawienie na poklask mas. Ergo – to pismo nie jest adresowane do sędziów. To samo dotyczy demagogicznych „prób ogranicza suwerenności Polski”.
        Od kiedy Sąd Najwyższy, stojąc na jakimś stanowisku, adresuje je do mas? Czy maczał w tym palce Kjowski? Lub ktoś taki? Od kiedy Sąd Najwyższy obnosi się ze swoim upolitycznieniem, stojąc na SWOIM stanowisku?
        Niszczycie Polskę. Bo po was dranie choćby potop. I was to szyderczo bawi. Nazywacie to „idealizmem”. Przywołując słowa Wojtyły.
        Nienormalni kretyni.

        Polubienie

  16. I niby, dlaczego nie mam sobie odmówić tego „jednego cukierka za dużo”, tego przyszałkowatego…

    HA!!!

    „Człowiek to czuje, przeżywa, doświadcza, wie i rozumie. Ma wytyczony szlak. Ważne jest, by nie uległ pokusie zatrzymania się, odejścia, zejścia na manowce życia. Tu pojawia się problem pracy nad sobą i odważna decyzja, by nie uciekać od odpowiedzi na wezwania. Jest to ważne zarówno dla kształtowania samego siebie, swego wnętrza, człowieczeństwa, postawy, jak również ze względu na innych, którym winniśmy świadectwo godziwego życia. Trzeba mieć świadomość swego Westerplatte, które, jak skarb będzie cenione i strzeżone, którego się nie odda, ani nie porzuci za żadną cenę.”

    https://www.apostol.pl/czytelnia/felietony/ka%C5%BCdy-ma-swoje-westerplatte

    Polubienie

    1. Niby, dlaczego mam sobie odmówić… Cholera… Obrońcy Westerplatte, Bohaterowie Monte Cassino… Czy jak to było…

      Służebności przesyłu!!!

      Polubienie

      1. „innych, którym winniśmy świadectwo godziwego życia”

        „na bogato” to nie to samo co „godnie”

        Polubienie

      2. Dajmy tym, „którym winniśmy świadectwo godziwego życia” „oczyszczenie sędziów”.
        Nienormalni kretyni.

        Polubienie

      3. Wiec, co z tą młodzieżą, która atakuje kościoły i symbole religijne?

        Będą ją zatrzymywać, oskarżać i sądzić nienormalnie kretyni? Czy tylko tacy będą to komentować do mas „nihilistyczne szaleństwo… gdzie mój kot, bo głodnym…”

        Polubienie

      4. „Sąd Najwyższy stoi na stanowisku ni przypiął, ni przyłatał – ni przypiął, ni wypiął. Liczymy zatem na dostrzeżenie w naszym położeniu zagrożenia ze strony lewackiego zachodu i dalszy wzrost niepokojów społecznych”

        I to jest kuźwa chrześcijaństwo?

        Wszyscy zginiecie, ostrzegam.

        Polubienie

      5. Powtarzam

        „damy innym świadectwo godziwego życia” = „oczyścimy sędziów”

        W swojej małostkowości i głupocie czuję, że chcecie mi zabrać Boga. Takie to rodzi skojarzenia.

        Polubienie

      6. A żeby ponownie nie słyszeć: jesteś za dobry i za skromny (nie można być „za dobrym” i „za skromnym”), dodam i to: i co, nie chodzi o 7 grzechów głównych? „Świadectwo godziwego życia – cudzymi rękami”?

        Polubienie

      7. Dlaczego „nienormalni kretyni”?

        – bo powoływanie się na autorytet JPII ma w Polsce sens

        – bo JPII nadal jest autorytetem dla bardzo wielu ludzi

        – bo tego autorytetu nie sposób oddzielać od religijności Polaków

        – bo manipulując takie wypowiedzi i wykorzystując je w brutalnej walce o stołki (nie oszukujmy się) to usiłowanie manipulowania religijnością – de facto poszczególnych chrześcijan, że zasiadywanie przez danego delikwenta na pewnym stołku to kwestia religii i urzeczywistnienia woli JPII, bo przecież w tej sytuacji, w tym kontekście też by tak powiedział. A „niech zstąpi duch twój” też by powiedział w reakcji na orzeczenie TSUE. Zginiecie – bo nie chcecie się opamiętać. I nie macie świadomości tego co robicie, gdzie się wpychacie, w co wkładacie swoje ręce. Dla wielu ludzi chrześcijaństwo to wszystko co mają, a dla znacznej części z nich JPII i jego słowa to niejako brama do rzeczywistego przeżywania bożej obecności. To właśnie on jest dla nich „świadectwem godziwego życia”. „Świadectwem” – obecności Boga w życiu człowieka. „Oczyszczanie sędziów” nie ma tego wymiaru i nie może mieć. Ono nie służy dostąpieniu obecności Boga, ani otwarciu się na Boga.

        Powariowaliście. Ratujcie chociaż swoje dzieci.

        Polubienie

      8. Bogu co boskie, a cesarzowi co cesarskie. Tymczasem dajecie Państwu to co boskie – do tego absurdalnie, kretyńsko – gdzie to wasze wyższe wykształcenie?? chociażby te doktryny polityczno-prawne oraz historia i filozofia prawa, które przecież jakoś zaliczyliście (zerżnęliście – autorzy STANOWISKA SĄDU NAJWYŻSZEGO – Edek i kolesie tańczą Tango) – bo przecież wobec chrześcijańskich korzeni Europy wpisywanie „oczyszczania sędziów” w dawanie świadectwa boskiej obecności w życiu człowieka (nie tylko Polaka) tym bardziej nie może być wewnętrzną sprawą Polski i Polaków. Przecież nawet historycznie Westerplatte nie było tylko sprawą Polski, ale też Niemiec i wszystkich państw zainteresowanych statusem Wolnego Miasta Gdańska (Ligi Narodów) oraz pokojem w Europie, który w tym momencie oficjalnie skończył się. I może w tym należałoby szukać potwierdzenia uniwersalności słów JPII.

        Wszystko się wam miesza. I tylko chrześcijaństwo nas ratuje – właśnie ono. Przed wami. Chciwymi ignorantami, którym wydaje się, że są tak sprytni, że nikt nie dostrzega oczywistej ohydy, którą sieją – i to jest m.in. ta gnuśnie skrywana mania wielkości (ciemny narów wszystko kupi, wystarczy mu rzuć skojarzeniem z JPII – wiemy, wiemy…). Sami siebie oszukujecie, jak typowa banda kretynów. „Zapalę latarkę, światło utworzy most nad przepaścią, po którym przejdziesz”. Jesteście obrzydliwi – już choćby tylko intelektualnie. Wasza moralność…

        Dlaczego ratuje nas chrześcijaństwo? Bo Pismo „leczy” wywoływane przez was dysonanse poznawcze – tacy mądrzy, wyrażający „stanowisko Sądu Najwyższego”, a strach puścić ich samych na maturę…

        12 Postanowiłem
        przyjrzeć się mądrości,
        a także szaleństwu i głupocie.
        Bo czegoż jeszcze dokonać może człowiek,
        który nastąpi po królu,
        nad to, czego on już dokonał?
        13 I zobaczyłem,
        że mądrość tak przewyższa głupotę,
        jak światło przewyższa ciemności. (Koh 2)

        Bo rzecz przywłaszczona może ogłupić mędrca,
        a przekupstwo czyni serce przewrotnym. (Koh 7,7)

        3 To złem jest wśród wszystkiego,
        co się dzieje pod słońcem,
        że jeden dla wszystkich jest los.
        A przy tym serce synów ludzkich pełne jest zła
        i głupota w ich sercu, dopóki żyją. (Koh 9)

        5 Jest zło – widziałem je pod słońcem,
        to błąd ze strony władcy:
        6 wynosi się głupotę na stanowiska wysokie,
        podczas gdy zdolni siedzą nisko. (Koh 10)

        Więc NIC NOWEGO

        Polubienie

      9. Więc jak można się dziwić, że was służebności przesyłu przerastają. Eksperci od służebności przesyłu nie mają czasu i siły na polityczne rozruby.

        I będę z was się śmiał. Bo jesteście leniwe łajzy z przerostem ambicji i niekontrolowaną chcicą (taki afekt).

        Polubienie

      10. „Świadectwo godziwego życia”…

        41 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? 42 Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata. (Łk, 6).

        Więc jeżeli niektórzy z was czują się skrzywdzeni – np. przez lata niedopuszczani do pewnych stanowisk, to może właśnie za to wasze „świadectwo godziwego życia”, hm?

        Ja nie twierdzę, że jestem święty i nie nazywam wszystkiego co robię „świadectwem godziwego życia”. Po prostu drę się, gdy mnie boli. A was nie wystarczy przestać oglądać, czy słuchać. Bo wy zapadacie w pamięć – z własnej woli – w końcu MUSIELIŚCIE, taka była KONIECZNOŚĆ przykleić się do pierdolnika i nim kręcić – rozjeżdżając jak dzikie … na traktorze życie które was otacza.

        Jesteście „cywilizacja śmierci”, a nie „świadectwo godziwego życia”. Obudźcie się i nawróćcie – bo wszyscy zginiecie!!

        Polubienie

      11. Spójrzcie, co zrobiliście z moją rodziną – wasze „świadectwo godziwego życia”?

        I to jest „cywilizacja życia”?

        I wy macie czelność powoływać się na JPII, wspominać choćby jego osobę? Wypowiedzcie jego imię i zapadnijcie się ze wstydu pod ziemię – to będzie „świadectwo godziwego życia”. Świętuchy – od świętowania i picia z byle okazji.

        Polubienie

      12. Wy i Westerplatte…

        Przecież to samo towarzystwo polityczne fotografuje się regularnie na grobach Wyklętych i klepie w kółko: pamiętamy, pamiętamy, pamiętamy, pamiętamy, pamiętamy, pamiętamy… Jak kruki czy sępy. A jednocześnie ich oprawców wynosi na piedestał solidarystów społecznych.

        Powariowaliście. Naprawdę. 6 stóp nad ziemią.

        Polubienie

      13. W moim domu nie rozmawiało się o Katyniu i bolesnej historii, a media i ulica wbiły mi do głowy, że za Katyniem stali Niemcy, wymieniając jednym ciągiem Majdanek, Katyń, Oświęcim… Ale kiedy, jeszcze w PRL, chlapnąłem coś takiego w podstawówce na lekcji – nie mając nawet za bardzo świadomości, gdzie geograficznie są ten Katyń, czy Oświęcim, nauczyciela poprawiła mnie – pamiętam jak dzisiaj – „Katyń to nie Niemcy”. I to było „świadectwo godziwego życia” i to było poświęcenie. I to się PAMIĘTA. Nie napalonych na stołki, kasę i prestiż „solidarystów” społecznych.

        Polubienie

      14. I wstyd mi do dzisiaj tego „Majdanek, Katyń, Oświęcim…” i tej poprawki „Katyń to nie Niemcy” – chociaż byłem bardzo małym dzieckiem. I to jest moje Westerplatte. M.in. to. Żaden trymufalizm, zacietrzewienie i „huzia na Józia”

        Polubienie

      15. A przynajmniej nie rozmawiało się o tym z dziećmi. I chwała Bogu. Potem wyrastają tacy znawcy demokracji PRL-bis, bo jemu tata od przedszkola zakuwał do małej łepetynki, że nic w życiu nie osiągnął/pije, bo go źli ludzie zblokowali, takiego młodego, zdolnego, świetnie wykształconego, z drugiej strony na szczęście był ten solidaryzm społeczny, a ci poprzedni byli jeszcze gorsi… W sumie to jest (1944-1989) fajnie. Można se wąsa zapuścić i spekulować zaopatrzeniem miejsca pracy… W końcu mówią o nas Homo sovieticus… Przeta nie o wąsy tylko chodzi… Ale o „świadectwo godziwego życia” (TKM).

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Homo_sovieticus

        Polubienie

      16. „Jestę znafcom demokracji, bo PAMIĘTAM dym nad kominem w Watykanie w Rubinie i ‚niech zstąpi duch twój’ też PAMIĘTAM, a kombinowali wszyscy, bo takie to były czasy”

        Tylko od kiedy brak alzheimera i elementarna wiedza uczniowska na poziomie podstawówki czyni kogoś znafcom demokracji, nie mówiąc już o służebnościach przesyłu?? Powariowali. Z głodu

        Polubienie

      17. „Czytałem o demokracji u Roszkowskiego i nawet w Bożym Igrzysku czytałem o demokracji” (jak Mieszko z Dobrawą i Bolesławem głosowali czy na obiad będą podpłomyki czy tur, krwisty, na w pół żyw)

        „To ja jestę lepszejszy, ja to jeszcze czytałem o demokracji u Dmowskiego, że jak już ruskich i prusaków się przegoni, to należało będzie wziąć się za ten cały Madagaskar”

        „Co to za demokracja, początki państwowości, ja to czytałem o demokracji i kapitalizmie po niemiecku – Schopenhaure und Eristische Dialektik, a nawet Webera Die protestantische Ethik und der Geist des Kapitalismus” – „Łał, to ty odzyskasz giełdę i spółki Skarbu Państwa”

        Podobno pani profesor …. …., pytana na zajęciach przez studentów, dlaczego muszą czytać: I. Andrejew, Zarys prawa karnego państw socjalistycznych, Warszawa 1975, i czy nie można polskich autorów, odpowiadała „Andrejew eta wielkij polskij uczony”. Jeżeli to miał być żart opozycyjny (bo Andriejew był Polakiem) – to odbierano go wręcz przeciwnie. Więc ani tego PRLu młode pokolenie nie przyswajało jak należy (bo tego się nie da przyswoić) ani demokracji. Pozostał chaos w głowach. Ale to jak widać nieważne.

        „A skoro na demokracji już się znamy, to teraz oczyścimy sędziuf, dając świadectwo godziwego nie-sędziowskiego życia”

        Polubienie

      18. Więc przede wszystkim – państwo z Sądu Najwyższego (jeszcze chwila i te słowa będą rodzić skojarzenia z Narrenschip) i inni Giga-Giganci wystawiacie „świadectwo” swoim rodzicom – jaką to demokrację wam wpoili – więc jacy sami byli wtedy (spełnieni albo nie karierowicze?). Tym bardziej wara od JPII.

        Polubienie

      19. Bo jak rozumiem zdaniem dzisiejszych teoretyków „solidaryzmu społecznego” (w wydanie third-class lecturers) pociągnął za sobą brak natychmiastowych „najwyższych standardów”, które NADAL (tak, tak, można się śmiać) gwarantuje Zbigniew Ziobro. Wszystko przez ten zgniły kompromis (pod nazwą głos PiS i 500+ na koncie).

        Polubienie

    2. Bo jak rozumiem zdaniem dzisiejszych teoretyków „solidaryzmu społecznego” (w wydanie third-class lecturers) brak natychmiastowych rozliczeń/lustracji/weryfikacji/kaczyzacji nagankowej… pociągnął za sobą brak natychmiastowych „najwyższych standardów”, które NADAL (tak, tak, można się śmiać) gwarantuje Zbigniew Ziobro. Wszystko przez ten zgniły kompromis (pod nazwą głos PiS i 500+ na koncie).

      Polubienie

      1. – Zbyszek, powiedz „najwyższy standard”

        – Najwyższy standard

        – Nie do tej kamery

        – Do tej?

        – Tak

        – Najwyższy standard

        Polubienie

      2. Jak ziobroidy odzyskają Watykan (chyba na kwasie) i wsadzą na tron papieski któregoś homo-postsovieticus, to ten może powie „każdy ma swoją Zbrodnię Katyńską, znaczy się: solidaryzm społeczny” i wtedy będziecie mogli sobie cytować swojego Borgię-Papieża. Tyle że dojdzie wtedy do rozłamu w kościele i nikogo wasze nienasycenie i pozostałe dramaty życiowe nie będą już interesować, więc media tego nie nagłośnią.

        Polubienie

      3. Jeżeli ktoś, zamiast włożyć główkę w piasek i się przykładnie wypiąć do słońca, woli twierdzić, że nie wie o co mi /i wszystkim innym/ chodzi, to niech w pierwszej kolejności zastanowi się jaki jest rzeczywisty wymiar przytoczonych słów Wojtyły i o czym ma świadczyć to przytoczenie. I dopiero przez ten pryzmat niech spojrzy na fakty i na to o co mi chodzić. W przeciwnym razie wychodzi na to, że Wojtyłę cytują ludzie jawnie bezduszni, nieludzcy, wyrachowani, zdemoralizowani – żadni.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s