Ao contrário do que o título, a corrente de alteração à Lei do Supremo Tribunal não é louco, mas uma maneira muito profunda, muito bem pensado para o Supremo Tribunal e os tribunais comuns são totalmente sujeito ao poder dos políticos. Eu não quero comentar sobre as ações dos políticos. Para mim é o suficiente para dizer que é bastante claro para cada homem inteligente (e não apenas um advogado) que, como o Presidente nomeia o Primeiro Presidente do Supremo Tribunal de entre os candidatos apresentados pela Assembléia Geral dos juízes do Tribunal Supremo, você não pode nomear o primeiro presidente dentre as pessoas que passarão por sua mente. É apenas uma trivialidade, algo escrito em velhos pergaminhos, mas devemos tratá-lo seriamente ao mesmo tempo?
En los vapores de la locura legislativa
Contrariamente al título, la enmienda actual a la Ley de la Corte Suprema no es una locura, sino un paso muy profundo, muy bien pensado para que la Corte Suprema y los tribunales comunes estén totalmente sujetos al poder de los políticos. No quiero comentar las acciones de los políticos. Para mí es suficiente decir que para cada hombre inteligente (no solo para un abogado), es bastante claro que, dado que el Presidente nombra al Primer Presidente de la Corte Suprema de entre los candidatos presentados por la Asamblea General de los Jueces de la Corte Suprema, no puede nombrar al Primer Presidente de entre las personas que cruzarán su mente. Es solo una trivialidad, algo escrito en viejos pergaminos, pero ¿deberíamos tratarlo con seriedad a la vez?
In the vapors of legislative madness
Contrary to the title, the current amendment to the Supreme Court Act is not pure madness, but a profoundly thought-out, next step in making the Supreme Court and common courts fully subservient of the power of politicians. I don't want to comment on Politicians' actions. For me its enough to tell that for every intelligent man (not only for a lawyer), it is quite clear that since the President appoints the First President of the Supreme Court from the candidates presented by the General Assembly of Supreme Court Judges, he cannot appoint the First President of the Supreme Court from among people who will cross his mind. It is just a triviality, something written in old parchments, but should we treat it seriously at onc
W oparach legislacyjnego szaleństwa
Wbrew tytułowi, obecna enta nowelizacja ustawy o SN nie jest czystym szaleństwem, lecz głęboko przemyślanym, kolejnym krokiem na drodze uczynienia Sądu Najwyższego i sądów powszechnych w pełni poddanych władzy polityków. Poczynań polityków nie chcę komentować, dość powiedzieć, że dla każdego rozumnego człowieka (nie tylko prawnika), jasnym zupełnie jest, że skoro Prezydent powołuje Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, to znaczy, że nie powołuje Pierwszego Prezesa spośród osób, które mu do głowy przyjdą. Ot taka drobnostka, coś tam w starych pergaminach zapisane, ale żeby od razu na poważnie traktować ?
Bezkarna klika
Sędziowie nie są kastą. Ci, którzy nie godzą się na to, co obecnie rządzący robią z sądami i z Konstytucją występują otwarcie. Zgromadzenia samorządowe z całej Polski, Stowarzyszenie Iustitia i inne stowarzyszenia sędziów, to konkretni ludzie, którzy nie boją się wystąpić z imienia i nazwiska w obronie ważnych wartości. Twarze tych sędziów są jawne, bo broniąc tego co ważne, nie chowają się za parawan internetowej anonimowości.
Są dwa światy…
Łukasz Piebiak, kiedyś, wcale nie tak dawno, w awangardzie sędziów przeciwstawiających zakusom polityków wymierzonym w samorządność i niezależność sądów, które to zakusy przy obecnych poczynaniach władzy wyglądają jak prztyczki w nos i podszczypywanie przy waleniu pięścią z kastetem w twarz i to wielokrotnie.
Do pracy sędzio Radzik !
Od razu uspakajam Czytelników, tytuł nie stanowi zachęty do dalszego szykanowania odważnych i niezależnych sędziów przez zastępcę rzecznika. Tego rodzaju apel nieodparcie ciśnie się na usta, po zapoznaniu się z tym, jak to naprawdę było z uzasadnieniami po terminie sporządzanymi przez sędziego Przemysława Radzika.
Uprzejmie donoszę
Nie sposób nie zgodzić się z jakże słuszną inicjatywą pani prezes Sądu Okręgowego w Białymstoku (wspieranej przez panią dyrektor tegoż sądu) o potrzebie informowania przełożonych o nieetycznych postępkach innych sędziów. Problem zaczyna się niestety wtedy, gdy to co w oczach większości sędziów jest naganne i głęboko nieetyczne, w oczach ich przełożonych jest czymś zgoła chwalebnym.
Prawie jak sąd…
Próbowałem sobie wyobrazić jak mogła przebiegać narada pełnego składu pań i panów uważających się od ubiegłego roku za sędziów Sądu Najwyższego, zasiadających w izbie dyscyplinarnej. Moja dość rozbudzona wyobraźnia podsuwała obrazy gorących dyskusji i polemik między panami Adamem Rochem i Adamem Tomczyńskim z jednej strony, a panem Tomaszem Przesławskim wspieranym przez pana Konrada Wytrykowskiego z drugiej strony. Tam to musiało się dziać...
À la science de Professeur Czubik !
Professeur Paweł Czubik, notaire jusqu'à récemment, se présentant actuellement comme un juge de la Cour Suprême, était le rapporteur dans l'affaire dans laquelle une juge a été puni. Elle a été punie pour avoir pris la décision en faisant appel à la Constitution dans un esprit de compréhension du droit à la défense. Pour chacun qui jugeraient objectivement, judicieusement et sans préjudice cette décision, il est évident qu’il n’y avait rien à faire ici, ni pour le commissaire disciplinaire, ni pour le tribunal disciplinaire, et le moins pour l’organe qui se considère lui-même - pour des raisons connues de lui-même – comme une chambre de la Cour Suprême légalement établie.