Namiestnik

https://oko.press/prokurator-pozwana-za-krytyke-swieczkowskiego/

O Bogdanie, Wiem Lepiej Niż Sądy, Święczkowskim, pełniącym funkcję Prokuratora Krajowego wiemy na pewno dwie rzeczy. Po pierwsze bardzo nie lubi tych z podległych sobie prokuratorów, którzy choć w niewielkim stopniu ośmielają się mieć inne niż jego własne (czyli najlepsze) zdanie. Po drugie wysoce oryginalne poczucie humoru pana Bogdana powoduje, że bardzo, ale to bardzo nie lubi jak ktoś go krytykuje.

Dodałbym jeszcze, że Srogi Bogdan musi być pasjonatem historii i to raczej tych jej mrocznych (acz jakże pociągających) aspektów: Suweren, hołd lenny, posiadłości, banicja, spiski, przykładne kary, krucjaty, pokazowe procesy i egzekucje – takie właśnie wydarzenia z przeszłości muszą zajmować umysł pana Bogdana.

Skąd takie wnioski? Przeanalizujmy sprawy na spokojnie. Oto Wielki Zbigniew, Zawsze Mam Rację, Ziobro otrzymał w dziedziczne posiadanie Prokuraturę i Sądownictwo. Nie dlatego, że miał czy ma racjonalną, przemyślaną i wypracowaną koncepcję poprawy ich funkcjonowania, ale z tej tylko prostej przyczyny, że Zbigniew (niech panuje nam po wieki) bardzo nie lubi sędziów, denerwuje go niezależność sądów, a co do prokuratury, to ma jej iście wschodnią wizję (i taką wciela w życie). Wielki Zbigniew, jak każdy wasal musi dużo bywać przy Monarsze i przy jego dworze Każdy kto zna Średniowiecze, wie że wasal musiał towarzyszyć swemu władcy w różnych wyprawach wojennych i pilnować swoich interesów (i bezpieczeństwa swych ziem). Z nadania Zbigniewa namiestnikiem generalnym z daleko idącymi pełnomocnictwami został Bogdan I, zwany Srogim. Jako generalny zarządca dóbr Zbigniewa, czuwa nad tym, by lokalni feudałowie (zwani prokuratorami regionalnymi) wykazywali odpowiednią czujność, w zarodku tłumili spiski i bezwzględnie ścigali tych, co Bogdana czy nie daj Boże Zbigniewa śmią krytykować. Jako, że każdy władca nie dowierzał z natury swym wasalom i wasalom swoich wasali, zawsze posiadał swoją chorągiew/hufiec/gwardię przyboczną, złożoną z najwierniejszych z wiernych, gotowych wykonać każde polecenie i sowicie wynagradzanych. Dziś rolę drużyny księcia odgrywa WSW PK. Oprócz pacyfikowania nielicznych odważnych prokuratorów ośmielających się mieć inne zdanie niż Wielki Zbigniew i Srogi Bogdan, gwardziści z WSW ścigają krnąbnych wasali z drugiej nadanej Zbigniewowi posiadłości – sądownictwa. Tu sprawy idą nieco trudniej, bo wbrew oczywistym znakom na niebie i ziemi wielu z sędziów nie chce wciąż złożyć hołdu lennego, kwestionuje władzę swego suwerena i co gorsza zawiązuje jawne bunty. Ale plany pacyfikacji niepokornych wasali są już w WSW PK na ukończeniu.

Tak to wygląda, przynajmniej w umyślne Wielkiego Zbigniewa, Srogiego Bogdana i ich gorliwych przybocznych z Drużyny 16 – zwanej Wydziałem Spraw Wewnętrznych.

Pozywanie podwładnej prokurator za otwartą krytykę, wyrażaną w interesie publicznym, ma tyle wspólnego ze światem Zachodu i wartości z nim związanych, co pan Bogdan z baletem klasycznym. Może i można sobie to wyobrazić, ale w sumie to karkołomne zadanie.

Patrząc na groźne oblicze namiestnika Bogdna, słuchając tego co i jak mówi, czytając jego dokonaniach i planach, próbuję sobie wyobrazić jak może wyglądać wizyta Srogiego Bogdana w jednej z prokuratur regionalnych czy okręgowych.

Reklama

14 myśli na temat “Namiestnik

      1. Problem z urzędasami typu „ich ❤ wurst und autobahn" polega na tym, że są w stanie wprowadzić w kraju autorytaryzm nieświadomie, przypadkiem, jako pochodną nieudolnej realizacji prostych zadań PR-owskich, z nadgorliwości i nieodporności na krytykę

        Polubienie

  1. Zastanawia mnie jeszcze, kto w ostatniej historii Polski niszczył ludzi, rodziny „pod publiczkę”, „dla przykładu”, tj. PR-owsko. Przychodzą mi na myśl czasy okupacji, gdy za 1 Niemca rozstrzeliwano „dla przykładu”, „pod publiczkę”, tj. PR-owosko np. 50 Polaków. No działo się tak, działo… Takie są fakty. Nie robiono tego w imię jakiejś wartości, tylko zgodnie z ówczesną wiedzą z zakresu psychologii społecznej w celu wywołania określonych odruchów u tych, którzy jeszcze żyją. Czy rozstrzeliwani Polacy byli czemuś winni? Nie. Traktowano ich i ich krzywdy czysto instrumentalnie. Ich śmierć nie była instrumentem socjotechniki. Świadomie wyrządzana ludziom krzywda w imię socjotechniki w UE w XXI w.? Gdyby opisywane wydarzenia wojenne miały miejsce dzisiaj – pod flagami UE – pewnie by relacjonowano je w TVP Info („odzyskanym” przez Wermacht) i w Internecie. Wiem, to byłoby szaleństwo. Ale w czasie wojny nie było mniejszym szaleństwem. A jeśli się nie zabija „pod publiczkę”, PR-owo, socjotechnicznie, a jedynie niszczy życiorysy, rodziny, napuszcza się Polaków na Polaków … No nie wiem, może po Wermachcie byli też inni tacy „socjotechnicy”, Mengele PR-u… Ale to nie znaczy, że tylko na Wermachcie nie należy się wzorować

    Polubienie

  2. Historia Polski uczy, że jeśli ktoś pracuje na terytorium Polski w administracji publicznej, ale w toku wykonywania swoich obowiązków zawodowych nie czuje się związany polskim prawem i kieruje się swoimi prawami, to najpewniej jest okupantem.

    Polubienie

  3. Usunąłbym ten komunikat, ale jako przedstawiciel Nowej Polski Niezależnej, boję się podpaść dziennikarzom z Wyborczej i innych mainstreamowych mediów, których w ten komunikat wrobiłem. Moja wizualizacja NRPN nie sięga wszakże tak daleko, aby lekceważyć ludzi Michnika i Polskapresse.

    Polubienie

  4. Tak jakoś ta ekipa mi się kojarzy z Hegemonem, Kapralem i Zbójcerzami… Tylko gdzie Kajko, Kokosz albo choćby Łamignat…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s