Ku nauce prof. Czubika

Prof. Paweł Czubik, do niedawna notariusz, obecnie podający się za sędziego Sądu Najwyższego, był sprawozdawcą w sprawie, w której ukarano panią sędzię. Ukarano za to, że odwołując się do Konstytucji wydała orzeczenie w duchu szerokiego rozumienia prawa do obrony. Dla każdego, kto obiektywnie, rozsądnie i bez uprzedzeń oceniałby to orzeczenie, jest oczywiste, że nie było tu nic do roboty ani dla rzecznika dyscyplinarnego ani tym bardziej dla sądu dyscyplinarnego, a już najmniej dla gremium uważającego się - z sobie znanych powodów - za legalnie ustanowioną izbę Sądu Najwyższego.

Czekamy sędzio Schab !

Rzecznik dyscyplinarny pełni swój urząd ze śmiertelną powagą, co samo w sobie, nie jest niczym złym. Gdy się jednak zestawi jego marsowe oblicze z absurdalnymi poczynaniami jego gorliwych zastępców Lasoty i Radzika uderza wówczas cały absurd postawy sędziego Piotr Schaba.

Majestat sędziego Lasoty

Powiem otwarcie, wstrząsnęła mną ta wiadomość. Pozwalam sobie tu na satyrę, czasem nawet nawet ostrą, pod adresem rzecznika i jego zastępców, a tymczasem nie zdawałem sobie sprawy (przyznajcie szczerze Czytelnicy, sami też pewnie nie mieliście o tym pojęcia), że pan sędzia zastępca Michał Lasota jest wraz ze sprawowanym przez siebie urzędem (bo tych dwóch bytów nie można chyba rozpatrywać w oderwaniu od siebie),  człowiekiem bardzo wrażliwym, kruchym wręcz, którego tak łatwo urazić, dotknąć, wyrządzić przykrość. 

Moje grzechy główne

Czasem nachodzi człowieka potrzeba wyznania swych sędziowskich win i grzechów. Jak powszechnie zaś wiadomo zgrzeszyć można myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem.  I właśnie tę maksymę chcę rozwinąć. Piszę te słowa oczywiście, a jakże by inaczej, z życzliwą myślą o zapracowanym tercecie jakiego nie było jeszcze w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości, czyli o niezłomnym rzeczniku Schabie i jego niestrudzonych zastępcach Lasocie i Radziku. 

Jestem za, a nawet przeciw

Śledząc publiczne wypowiedzi sędziego Mariusza Królikowskiego nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest on sędzią na swój sposób nieszczęśliwym, rozdartym. Sam nie wie czy jest przeciw czy za. Nie może się kolega sędzia zdecydować, czy jest przeciw niszczeniu niezależności sądów i przeciw realnym zagrożeniom dla naszej  niezawisłości, czy też trochę jest za, bo przecież wcześniej też różnie bywało. 

Po co politykom krs ?

W wielu miejscach toczy się dziś  dyskusja na temat zagrożeń dla niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Ci którzy z poglądami o realnych zagrożeniach nie zgadzają się, wysuwają często nośny argument, że przecież ani rząd, ani minister ani żaden inny polityk nie wydał polecenia jakiemukolwiek sędziemu jakie ma wydać orzeczenie. Tak więc, po co ta cała histeria ? 

Sędzia zachwycony sobą

Nie raz pisałem o członkach krs. Ale sędzia Jarosław Dudzicz bije na głowę chyba wszystkich członków tego ciała. Nikt nie jest w stanie dorównać mu: - w nieskrywanym zachwycie z udziału w niszczeniu  niezależności sądów polskich - nieustającej aktywności w mediach społecznościowych...aktywności różnej jakości, choć niewątpliwie o wielkiej wartości poznawczej 

Allo, Allo

"Listen carefully, I shall say this only once !"Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać !Jak mawiała w każdym odcinku Michelle z francuskiego ruchu oporu w wiecznie żywym serialu Allo, Allo, snując przed przerażonym Rene coraz bardziej nieprawdopodobne, wręcz szalone plany ucieczki angielskich lotników.